Witam po dluzszym okresie nic nie pisania. Zmian zaszlo u mnie dosc duzo w ciagu paru dni nowego roku. Niestety na gorsze. Okazalo sie ze zwiazki moga sie rozpasc w ciagu paru dni. Jeszcze na poczatku roku bylo dobrze a po paru dniach uslyszalem, ze to nie to ze to koniec. Ciezko sie pogodzic z tym, ze jak dla kogos sie przeprowadza i zmienia prace a potem okazuje sie ze zostaje sie na lodzie bo jest sie samemu to ogromny smutek mnie napawa. Troche sie z tym pogodzilem, ale nie tak do konca. Widac szczerosc nie byla mocna strona mojego partnera bo on juz znalazl sobie nastepce. Widac wszystko splynelo po nim. Zreszta sam to przyznal, ze sie wypalil, ze to nie to. Moze ma racje, a moze jednak na jego decyzje wplynely inne osoby..... Ktoz to wie...
Witam. Dawno nie pisałem, a to wszystko przez brak czasu. Zmiany zmiany i jeszcze raz zmiany. Tak w skrócie można opisać to co u mnie się dzieje.
Po pierwsze już pozbyłem się statusu singla, jakiś czas temu (jeszcze w sierpniu). Pozbyłem się go lekką ręką, nie tęskniąc za nim. Nie myślałem, ze to się w taką stronę rozegra, ja z natury sceptyk jestem. A tu taka miła niespodzianka. W efekcie tej zmiany, przeprowadzam się do Katowic. W tę sobotę mam taki zamiar. W pracy wziąłem dwa tygodnie urlopu, wtedy mam czas na szukanie nowej pracy. Wszyscy w pracy wiedzą o moich zamiarach, z wyjątkiem szefostwa. Jeśli bym pracy nie dostał, to liczę się z zamiarem, że jeszcze przez jeden miesiąc będę tam pracować. To takie wyjście awaryjne. Ale noszę się z myślą, że już tam nie wrócę. W ostatnią sobotę września mam przyjechać rozliczyć miesiąc, szefowi ironicznie powiedziałem, że zrobię niespodziankę w sobotę i… się zjawię (w myślach dodałem do tego z wypowiedzeniem ). Naprawdę, jak idę teraz do pracy to już mniej się irytuję, bo po prostu mam wszystko gdzieś.
Mieszkanko w Katowicach jest super. W samym centrum. Ja nie jestem przyzwyczajony mieć wszędzie blisko. Wracać z imprezy piechotą do chaty, móc wypić piffko na imprezie. Mieszkanie duże, nowoczesne. Jeszcze tylko rodzice nie wiedzą o moich planach, dowiedzą się dzień przed wyprowadzką. Boję się tej rozmowy z nimi i ich argumentów, tego ze będę się musiał mocno wykłócić by postawić na swoim. Ale nie chcę ciągle z nimi mieszkać i wysłuchiwać tyrad pod swoim adresem, że jestem taki i siaki….
A jutro mój wielki dzień… jestem o rok starszy i jeden tylko rok dzieli mnie przed zmianą dekady…. To ostatni rok z 2 z przodu J

Witam. Jednym z powodów zawieszenia bloga, było to, że nie mam już wiele do powiedzenia, że nic się u mnie nie dzieje. A czasem życie płata figle...
Otóż, niektóre informacje z posta są nie do końca aktualne. Owszem telefon mam ten sam. Tylko, że jakoś bardziej optymistycznie patrze na otoczenie. Poprawiły mi humor imprezy w Willi, szczególnie ostatnia. Miała tam miejsce w sumie juz druga randka. Zresztą to był ostatni lokal zwiedzony w sobotę, poprzednio był Art bar czy cos w tym stylu, potem Pizza Hut, na koniec trzeba było zużyc gdzieś te kalorie. :) Więcej na razie nie powiem, nie chcę zapeszyć, tym bardziej że wekeend ma byc wspólny i imprezowy. Byleby na chęciach nie stanęło tylko.....
We wtorek się trochę pochorowałem, może to przez te wentylatory co ciąge działają w pracy, dostałem lekką anginę i gorączkę.... Wcześniej mi się takie cuś nie zdarzyło, no ale jak widać, sztuczna klima nie działa dobrze na zdrowie.
A poza tym to nie mogę się doczekać jutra :)
Pozdrawiam. :)
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 2369
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: