Witam. Zszokowani? Ja także. Tak kończy się wypad do lokalu z moimi znajomymi :) Dorwali mnie w ciemniejszym kącie i "nakłonili" do napisania notki :)
A od przyjazdu trochę się juz dzieje. Wypoczynek mimo wszystko dobrze mi zrobił na nerwy. Ale nie można też zaniedbywać dobrych przyjaciół i jako, że obiecalem Front Menowi, że go odwiedze i zdam relację z wakacji, to oczywiscie słowa dotrzymałem. Sam nie przyjechalem, wziąłem się w końcu za deprawację Shejkera :) i zaprosiłem do zwiedzania grzechu wartej Villi. Mi tamte klimaty jakby nie było odpowiadają, łącznie z muzyczką ale nie wszystkim techno i hause, przychodzi tak łatwo. Mimo mojego sceptycznego podejścia do rzeczywistości, czasem wystarczy się odpowiednio uśmiechnąć i można parę zdań z miłą osobą zamienić (nota bene jak się później okazało kolega Front Mena). Ale nie tylko zdaniami można się wymieniać jak się siedzi na kanapie :) Czas wtedy leci niepostrzeżenie i na koniec musiałem szukać po całym lokalu zagubionego Shejkera, pytałem nawet ochraniarzy, czy go widzieli ( jednemu wpadł w oko bo go kojarzył i zaproponowali mi przeszukanie darkroomów, bo pewnie tam mógł zbłądzić.) Zresztą jak bym go tam znalazł to pewnie zdziwiłbym się szybkością aklimatyzacji :) W końcu zguba się znalazła i jechaliśmy do chaty. Wcześniej dołączyłem do elitarnego grona znajomych Front Mena, z którym się długo i czule żegnałem :)
Niestety nastąpił powrót do rzeczywistości.
A jaka ona jest? Od tygodnia nie umiem zdecydować się na przedlużenie umowy w erze. Chodzi mi i orange i play po głowie. Więc dalej czekam i zastanawiam się co zrobię dobrze. W pracy kończy się urlop szefa.... W tym tygoniu na początku już zawita i okres lajtowy odejdzie na parę tygodni zowu do przeszłości. Bo w sierpniu znów na parę dni wyjeżdża....
Eh ale to dopiero jutro a jest jeszcze kawałek niedzieli i można go mile spędzić. Pozdrawiam :)

DZIEKI ZA TO ZE CZYTALIŚCIE MOJ BLOG. OSTATNIO STRACIŁ NA POPULARNOSCI, JA STRACILEM WENĘ TWÓCZĄ A BLOG CZYTELNIKOW. TYM CO GO JESZCZE CZYTALI DZIEKUJE. OD DZIS BLOG JEST ZAWIESZONY. MOZE JESZCZE COS NAPISZE.....
MIŁO BYŁO ....
PA
Cześć. Witam was po dłuuugiej przerwie. Długiej i obfitej w wydarzenia. Wyjazd nad morze był mi potrzebny i bardzo jestem zadowolony z niego :). Ja w sumie to pierwszy raz byłem nad morzem. Wyjechalem sam, nie żałuję. Nad morze jechałem bezpośednim pociągiem ponad 15 godzin. Dlatego tak długo, bo miał 70 minut spóźnienia, jak przyjechal do Szczecina, potem trochę nadrobił na trasie do Kołobrzegu. Kołobrzeg - piękne miasto, ale zakorkowane kompletnie jak przejeżdża pociąg, bo on nie jeździ ani w tunelach ani na wiaduktach :) Pogoda na dzień dobry przywitała mnie deszczowo, wręcz ulewnie, mimo iż ze Śląska sobie słońce przywiozłem hehe :) Po krótkim wypoczynku, z moją przyjaciółką (która pracuje w ośrodku wypoczynkowym, gdzie ja nocowałem) pojechałem do Koszalina na zwiedzanie :) Ładne miasto, obudowane pudełkami (tj blokowiskami). W poniedziałek pozwiedzałem sobie trochę Ustronie Morskie, czyli miejscowość gdzie byłem :) oraz Kołobrzeg a w nim poznałem jednego znajomego, Tomka, który pooprowadzał mnie po Kołobrzegu i pokazywał rózne ciekawe zakątki :) Z nim nie sposób było się nudzić :) Dowiedzialem się także dużo o historii Kołobrzegu :). Resztę czasu różnie spędzałem, spałem do południa zwiedzalem okolicę, grałem w piłkarzyki, latałem z aparatem i bawiłem sie w fotografa amatora. W czwartek mialem wycieczkę do Świnoujścia, Międzyzdrojów i Kamienia Pomorskiego. Wrażenia bardzo ciekawe, ale nie zdążyłem zostawić swojej łapki na Alei Gwiazd w Międzyzdrojach :(Piątek przedostatni dzień nad morzem. Pochodzilem sobie po plaży zajeło mi to 3 godziny :)Pozbierałem sobie muszelki, zobaczyłem czerwoną rzekę, która jest w dalszej odległości a po południu w Kołobrzegu poszedłem na latarnię morską oglądać panoramę okolicy, pożegnalem się z Tomkiem.
A w sobote wyjechalem do Warszawy. Spotkalem się ze swoim przyjacielem (Waw-em). Kolacja w McKaczce potem dysk w Toro.... Niedziela obiad w Sfinxie potem zakupy w Złotych Tarasach i kaffka z lodami :) Niestety czas szybko zleciał i musiałem wracać wieczorem do swojej śląskiej rzeczywistości :(:(
Urlop bardzo mi się podobał, odetchnąlem, naładowałem życiowe akumulatory i trochę inaczej spojrzałem na swoje życie. Nabrałem trochę dystansu i nieco optymizmu. No i podniósł się apetyt na jakiś jeszcze jeden wyjazd wakacyjny :)
czwartek, 18 marca 2010
Licznik odwiedzin: 2372
| « lipiec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | |||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: